sobota, 22 września 2012

                                            URODZIŁAM SYNA




Urodziłam syna w poniedziałek 17 września 2012 roku o godzinie 11.35.
Do szpitala trafiliśmy w niedzielę ok 20. Najpierw wybrałam się do galerii na zakupy: szala i butów z postu poniżej. Niestety zakupów nie zrobiłam- z galerii wyszłam po 5 minutach, czułam, że coś jest nie tak - brak sił i ból przy chodzeniu. Wsiadłam w auto i wracając do domku zahaczyłam o maca, bo "zdrowe żarcie" chodziło za mną od miesięcy. Wróciłam do domku zdążyłam rozprostować nogi i wpadli do nas w odwiedziny przyjaciele z Toruniu. No i właśnie podczas tych przyjacielskich pogaduch odeszły mi wody.
Potem wszystko działo się błyskawicznie. Spakowane walizki  załadowane do auta i 30 min drogi do szpitala- z ciągle odchodzącymi wodami. Ale skurczy brak- myślałam nawet, że będę miała taki oto bezbolesny poród:) Ok.21. zrobili mi KTG, skurczy i rozwarcia brak, wody odchodzą. Zalecenie, kłaść się do łóżka (szpitalnego) i zgłosić się dopiero ze skurczami.
Misiek wkrótce wrócił do domu, a ja zostałam w szpitalu czekając na skurcze jak na zbawienie. I nic. Przynajmniej do 24- bo wtedy się zaczęły bóle- co 10 min. Intensywne, coraz bardziej intensywne i  jeszcze bardziej....O 4 w nocy myślałam, że już rodzę- tak bolało - choć skurcze co 10 minut. Przyszła pielęgniarka- powiedziałam, że mam bolesne skurcze i zaraz chyba urodzę. Ona na to : "Jeśli miałabyś bolesne skurcze przedporodowe, to byś się tu zwijała z bólu". Byłam w szoku, że może boleć bardziej. I faktycznie o 6.00 sama poszłam na porodówkę, żeby zrobili mi KTG, bo już na serio się zwijam z bólu. Ale KTG wykryło kilka skurczy - na milion które czułam! I rozwarcie na 1,5. Ordynator zalecił spokojną kąpiel, po której miałam już się udać na porodówkę. Misiek oczywiście już był ze mną. Po kąpieli, zwijaniu się z bólu i przeniesieniu na oddział porodowy ( wcześniej leżałam na ginekologii) udałam się na stół :)
To była godizna 9.50. Leżałam na stole - zalecie położnej : oxytocyna, nie ma co zwlekać, zaraz nie będzie wód. Rozwarcie wciąż 1,5 cm. O 10.00 podłączona kroplówka, zdążyłam tylko zapytać, czy będzie dużo boleśniej i nie uzyskałam odpowiedzi, bo po chwili oxytocyna już działała- skurcze tak bolesne, że WIŁAM SIĘ OKUTNIE-  już co 2- 3 min - z przerażeniem patrzyłam na zegar nade mną!. Misiek masował mi krzyż ( bóle krzyżowe dodatkowo). Po 20 minutach, rozwarcie 3 cm. Położna zaproponowała  zastrzyk rozkurczowy, wahałam się - ale zdecydowałam, skoro mogło to przyśpieszyć poród. Po 30 minutach, rozwarcie 10 cm. Moja lekarka prosiła o telefon, gdy zaczną się bóle parte. Misiek wykonał tel. i po 5 minutach Pani doktor już się zjawiła- ja w tym czasie czekałam  grzecznie na parcie. O 11.00 zaczęło się, komenda- przyj. No i dopiero na piątym skurczu i parciu (po postraszeniu mnie kleszczami )- o 11.35 wyszedł  nasz najcudowniejszy synek -Bruno. Położyli mi go na brzuszku i to już była miłość od pierwszego widzenia. Ból przeszedł momentalnie - poważnie! Brunelek był cudowny, patrzył na mnie a ja na niego z takim podziwem! Misiek w tym czasie odcinał pępowinę! Potem zabrali mi synka na ważenie, badanie i mycie - Misiek już wtedy towarzyszył Bruniowi, a ja niecierpliwie czekałam, aż lekarki i położne zakończą swoją robotę:)
O 13.30 już we trójkę leżeliśmy na sali. Zakochamni, szczęśliwi i razem - rodziną!
Już się popłakałam na to wspomnienie. Uciekam do MOJEGO SYNA
Do jutra:)

p.s. Do An.: Ból jest olbrzymi- nigdy takiego nie czułam - nie da się opisać, ale warto go przeżyć bez zzo. Naprawdę! Zwłaszcza, że teraz nie potrafię go sobie przypomnieć i odtworzyć! Ale dla niego warto było wszystko!




p.s. dziękuję mojej kochanej siostrze zw wsparcie, bez niej nie byłoby tak łatwo!
Dobrze mieć taką osobę po swojej stronie! :) LOV U SIS!
                                                                                     


56 komentarzy:

  1. witam:)od niedawna czytam pani blog gratuluje cudownego synusia moge sobie jedynie wyobrazic jacy musicie być szczesliwi pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmoczyłam łezkami wzruszenia klawiaturę :)
    Dzielna kobietko... och! Zazdroszczę i czekam cierpliwie na swoją kolej. O bólu nawet nie myślę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejusiu... popłakałam się ze wzruszenia jak to czytałam:). Brawo, że dałaś sobie radę! Macie cudownego synka Olga! A to zdjęcie jak chłopaki razem leżą jest fantastyczne. Gratuluję Wam ogromnie:)! Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzielna byłas!
    Synek prześliczny! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bajka tak piękna i tak. prawdziwa;) a jak karmienie wam idzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że wiesz o co chodzi!
      mam klasyczne baby blues:(
      ciągle uczymy się jeść z cyca:( dodatkowo mój syn to rodzaj śpiocha i do karmienia wybudzam go czasem 2 h! pokarm pojawił się wczoraj wreszcie ( w porządniej ilości)!
      już chcialam zaryzokować butelkę, zeby tylko nie spadal z wagi,! ale dzieki moejje siostrze mi uporze miska wmusilismy malemu cyca i uczy się go do dziś - coraz skuteczniej!
      procuję jeszcze nad sutkami, bo są za malutkie i płaskie:( ale jestem na dobrej drodze, wazne za Brunio ssie!!!!!!!!
      Jakies rady, mialas podobny problem?

      Usuń
    2. Gratulacje Olgo!!!
      Super Ci poszło, dzielna z Ciebie Kobietka:))) Ja przez trzy dni zaciskałam zęby bo tak bolało-niewlasciwe przystawienie do piersi powoduje ból i wrogiem jest tez smoczek poniewaz dziecko calkiem inaczej ssie smoczka czy butelke a inaczej piers. Podobno pomaga laktator, u nas polozne polecaly tez najzwyklejsze dlugie kauczukowe smoczki do butelki(z apteki)nakladac na sutki a po kilku minutach podawac normalnie "przygotowanego" sutka. Dziecko musi chwcic jak najwiecej otoczki, jak złapie za plytko bedzie bolalo-bedzie zasiskal dziubek na sutku stad ten bol. Dasz rade:)U nas jest juz super.Jak maluszek mial dwa tyg wszystko było unormowane i zero bólu:P Powodzenia i zycze duzo szczescia!!! Piekna z Was rodzina!!! Maly jest przeslodki!!!


      Usuń
  6. Nie powiem, trochę mi się słabo zrobiło jak przeczytałam o bólu ;)
    Ale najważniejsze, że dzielnie dałaś radę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj. Zaglądam tu od miesiąca i bardzo czekałam z Tobą na Brunia no i się doczekałam :) tak wracam sobie z uczelni do domku do mojego mężusia i 16 miesięcznej Majeczki i czytam o porodzie. momentalnie przypomniało mi się jak to było u nas aż się płakałam - wyobraź sobie minę innych pasażerów pociągu :) też miałam problem z ptakami u nas Pani dr zaleciła mężowi opiekę nad nimi :) no i zadziałało ale niestety pokarmu nie miałam już po 2 m. będę zaglądała coraz częściej i podglądała jak Ty sobie radzisz a dziś trzymam za was kciuki całuje no i gratuluje ślicznego szkraba AGATA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. suuuper!
      zaglądaj częsciej, zapraszamy i pozdrawiuamy ciepło!

      Usuń
  8. Gratuluję raz jeszcze Dzielna Kobieto!!!!!
    Dużo spokoju Ci życzę, tego wewnętrznego. Wszystko będzie dobrze. Mam nadzieję, że uda się z karmieniem piersią, ale nie robiłabym tragedii jeśli nie :)
    Całujęęęęęęę!!!
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko musi być dobrze, zwłaszcza jak się ma takie cudowne dziecko!:)
      dziękujemy i buziaki!

      Usuń
  9. Przy końcu 'relacji' oczywiście się zryczałam jak głupia :P
    Jeszcze raz gratuluję, synek jest prześliczny, niech zdrowo rośnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. MamuśkaOd3m-cy:)22 września 2012 15:18

    Witam. :))
    Przede wszystkim BARDZO SERDECZNIE WAM GRATULUJĘ takiego ślicznego Małego Mężczyzny. :)) Brawa za odwagę rodzenia bez zzo. ;)) W dzisiejszych czasach to rzadkość.
    Sama przeżywałam cud narodzin w czerwcu i dokładnie tak samo się zaczęło. :)) Wody odchodzą, zero skurczy, wywoływanie oxytocyną, 8cm rozwarcia i... nic. :(( Bardzo chciałam urodzić naturalnie i bez znieczulenia, a ze względu na zagrożenie uduszenia Synka skończyło się cesarką. Synek zdrowy i duży (4350g i 57cm), dostał 10pkt. ;)) Jesteśmy przeszczęśliwymi Rodzicami i dobrze nam z tym. ;))

    Co do karmienia piersią to koleżanka z sali miała ten problem więc położna przyniosła Jej taką strzykawkę, ale bez tej cieniutkiej końcówki żeby wkładać tam sutek i odciągać żeby się troszkę wyciągnął. :)) Nie martw się jeśli ostatecznie się nie uda.
    Jeśli chodzi o baby bluesa to też przechodziłam chyba przez miesiąc, a później z każdym dniem było coraz lepiej. :))
    Życzę wytrwałości i powodzenia!!! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy!
      Brunio już jest SSAKIEM!
      teraz tylko pracujemy nad sutkiem:)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  11. Cudowny jest, oglądam jego zdjęcia cały czas, jak jakaś maniaczka:)))A zdjęcie z Tatą rozczulające. Też Cię kocham i cieszę się, że mogę jakkolwiek "pomóc":) A ja także tutaj chcę gorąco podziękować Hafijii, za jej prywatne rady na maila - jeszcze raz dziękujemy:)))Monika:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękna relacja:)
    Byłaś dzielna! Cieszę się,że poród odbył się bez komplikacji i że Synek jest zdrowy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ..mowę mi odebrało po tym Twoim opisie :) ech....no nikt nie mówił, że będzie lekko:) Ale za to teraz już będzie wspaniale! To widać! Odpoczywaj póki mały dużo śpi.
    Ps. Ani przez moment nie chciałaś ZZO??
    Pozdrawiam Aga.

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja się wystraszyłam.. relacje z porodu działają na mnie jakoś "antymacierzyńsko"..

    OdpowiedzUsuń
  15. Tym bardziej podziwiam kobiety, które decydują się urodzić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Polecam do przeczytania artykuły odnośnie problemów z karmieniem piersią:
    http://www.nowamatkapolka.pl/informator/?group=13

    Czytam Twój blog od jakiegoś miesiąca, bardzo mi się podoba dlatego codziennie do niego zaglądam. Gratuluję synka, jest śliczniutki. Mój synek ma już 7 lat, a córeczka w grudniu 2 latka skończy. Ciesz się maluszkiem bo dzieci rosną w zastraszającym tempie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudownie.. Wzruszylam sie i myśle tak sobie, ze fajnie być juz po,, dopiero sie zaczyna.. Kochana, błagam, napisz krótko jak reakcja kotka:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Olga gratulacje kochana jesteś zuch mamusia na medal ja też sie ubeczałam czytając jak największe szczęście przychodzi na świat coś wspaniałego... ja niestety nigdy nie bede mogła zostać mamą:(ale pomału godzę się z moja diagnozą fajnie tu do ciebie zaglądać bo przynajmniej czyimś szczęściem mogę oczyska nacieszyć,mam nadzieje że nie zapomnisz o ciotkach blogowych i będziemy śledzić na bieżąco jak Brunio rośnie:)jeszcze raz wszystkiego najlepszego pozdrawiam całą trójeczkę buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo miłe słowa:)
      dziękuję, że jesteś z nami!
      Pozdrawiamy Cię serdecznie!

      Usuń
  19. Olga, bohaterko! Nic więcej nie jestem w stanie z siebie wydusić... Mam nadzieję, że też będę miała tyle siły co Ty! A miałaś możliwość wyboru pozycji jak już miałaś parte? Czy na leżąco? My czekamy... Na razie nic... Dziś wieczorem zaczyna się nowy znak zodiaku, więc Lilcia będzie wagą:) A do tego zadzwoniła do mnie moja położna, że musi pilnie wyjechać i mam się wstrzymać z rodzeniem do poniedziałku. AAA- jak w amerykańskim filmie! NA szczęście dała mi nr do dwojej zastępczyni. Kurczę, cudny Wasz Brunelek! Dasz radę z laktacją! Pamiętaj, że nerwy to jej wróg. A masz laktator? Pomaga trochę wyciągnąć sutki i naprodukować więcej mleka. Będzie dobrze! Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też niebawem zostaniesz bohaterką w swoim domu!
      może już dziś?
      pozdrawiamy całą rodziną! :)

      Usuń
  20. Jejqu, aż mi się ręcę spociły po tym wszystkim, co przeczytałam;-))) Dzielna Babka z Ciebie! Też nastawiam się na rodzenie bez zzo, ale zobaczymy czy nie "wymięknę". Jeszcze raz ogromnie gratuluję Synka! Trzymajcie się dzielnie a pokarm ruszy, moja Siostra też kilka dni męczyła się za nim coś się "ruszyło" w temacie a później już miała duuuużo pokarmu i karmiła dobrych kilka miesięcy. Czekam już na swój poród z niecierpliwością, u nas zostało 14 dni do terminu;-)
    http://dookolanas.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. On jest naprawdę prześliczny:) Gratuluje Ci Mamusiu pieknego synka i odważnego Tatusia!
    Ja swojego Pawełka urodziłam 16 września ale 4 lata temu:) porodówkę pamiętam jakbym rodziła wczoraj, ale tych bóli (jak pisałaś) za nic nie moge sobie przypomnieć!:) Widok małego szkraba w rękach zadziałał jak morfina i wszystkie bolesne momenty zapomniałam:)
    Fajnie ze znalazła sie osoba ktora nie słodzi o porodzie "ze było spoko, polozna fajna, szpital fajny i przyjazny" bo jednak to co tam wycierpimy to nie mały ból:/

    Ale jaka nagroda za te ciepienie! Piękny Synek!!!!:*

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Olga twój synek jest taki śliczny, serdecznie gratuluje! :)
    Czekam na kolejne zdjęcia rodzinki i na nowe wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratuluje dzielnym rodzicom i pięknemu Brunelkowi! Odwiedzam od jakiegoś czasu i powiem tak: jest bomba!:D
    Sama 4 miesiące temu urodziłam Maksa. 3 doby dokarmiałam go sztucznie,a gdy nadszedł nawał to i cieszyłam i płakałam(z bólu od nadprodukcji, która się nie chciała unormować), a maluch już na sztuczne nie spojrzał. Bądź dzielna i nie poddawaj się z karmieniem- miałam podobnie i z dostawianiem i z maluchem,który ciągle spał. JEdyne czego nie radzę to podawanie mleka odciągniętego w butli bo dzieciaki to leniwce i szybko się przyzwyczajają bo ssać mocno się im nie chce:) A dla nas mam nie ma nic wygodniejszego niż pierś zawsze i wszędzie bez podgrzewania,przygotowywania,studzenia itp:) A terAZ wypoczywajcie jak najwięcej!!!
    A bólu porodowego faktycznie już się nie pamięta chociaż bolało ogromnieeee:)
    Pozdrawiam

    beciaxxx

    p.s.
    Gdybyś miała jakieś pytania chętnie coś podpowiem:) beciaq@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, dziękuję za miłe słowa!
      Jest coraz lepiej, Brunio wcina mleczko równo :)
      Jestem z niego dumna a i my wykonaliśmy kawał dobrej roboty!
      W razie czego, będe pisać!
      Dziękuję Ci bardzo!
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  24. Witaj Olgo z rodzinką :)
    zaczynam dzionek od przywitania się Z Wami :)))
    Bardzo się cieszę waszym szczęściem i życzę go jak najwięcej ...!!
    podziękowania dla Moniki za informacje jakie nam udzielała z ''akcji'' :)
    Bardzo wzruszające chwile przezyłam z Wami i nie widzę nic złego z dzieleniem się radością z innymi .Ktoś bardzo zakompleksiony musi uważać inaczej . Całuje Waszego SKARBA i Was też :))
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Elu dziękuję za wsparcie!
      Cała moja rodzina- łącznie z moimi rodzicami uwielbiają Cię za tę życzliwość w stosunku do nas!
      Całujemy Cię!

      Usuń
  25. Nie sądzę by to tak bolało. Gdyby na serio bolało, to mężczyźni by rodzili :D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę się wtrącać, ale mężczyźni z definicji nie rodzą dzieci, więc gdyby rodzili, to byłyby kobietami.
      Czasami żarty mnie nie śmieszą jednak.

      Usuń
    2. No jak każdy żart rozkładasz wg logiki, to pewnie mało co cię śmieszy.

      Usuń
    3. Rodzą już!!! Kosztuje to 10tys!!!

      Usuń
  26. Gratuluję Ci ;) znam Cię z szafa.pl i śledzę twój czas w ciąży ;) Pięknego macie synka !! Bardzo się cieszę że jest cały i zdrowy;) Pozdrawiam ;) PS dawno dawno wymyśliłam sobie że mój syn będzie miał na imię Bruno a tu popatrz ;) też Bruno :* ;)))

    OdpowiedzUsuń
  27. Patrze i patrze na to Wasze cudo ! i napatrzeć sie nie moge, jest cudowny!! :) A przy czytaniu notki oczy miałam pełne łez ! buziaki ogromne ;*

    OdpowiedzUsuń
  28. Brunelek jest piękny!
    Ale ten ból... kurcze, przeraża mnie to! Ja na samą myśl się trzęsę!

    OdpowiedzUsuń
  29. Chyba mój komentarz się nie dodał... Ale chciałam pogratulować pięknego Brunelka - to po pierwsze. A po drugie - przeraża mnie ten ból :( Już na samą myśl się trzęsę :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Olga, gratulacje! Cudownie wzruszający wpis. Brunio jest prześwietny.
    Trzymajcie się ciepło
    Iza P.

    OdpowiedzUsuń
  31. Gratulacje droga mamo:) piękny syn, jest tak słodki...:)
    ja jako przyszła mama, mogę sobie życzyć tak samo szcześliwego rozwiązania a teraz Cię zapytam skąd jest ten śliczny kocyk/pledzik, w który zwineliście swój skarb na zdjęciach? bardzo mi się podoba:))) (poza Brunelkiem rzecz jasna):)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam:)
      dziękujemy, słowa bardzo miłe. My za to życzymy powodzenia:)
      A kocyk marki david fusseneger, można już na all kupić:)]
      pzdr!

      Usuń
  32. piękny opis porodu. Ja swój też opisałam, na razie na brudno. W wolnej chwili (i gdy rana po nacięciu się zagoi) siadam do kompa i spisuje mój macierzyński pamiętnik. Zapisuję każdy nowy gest, umiejętność, nowość w synku każdego dnia. Potem mu to przeczytam, jak będzie większy.
    Pozdrawiam i gratuluję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) może dlatego, że prawdziwy:)
      najważniejsze- nie zapominać tych chwil!
      p.s. swoją drogą, boli dupsko co;) ?!
      Pozdrawiamy:)

      Usuń
    2. dupsko pękło ;-) ale jest coraz lepiej
      gratuluję raz jeszcze i pozdrawiam z całego serca

      Usuń
  33. czytam Twojego bloga od jakiegos czasu bo jako mama pieciomiesiecznego bobasa mam sporo wolnego czasu.juz przed porodem draznily mnie opinie ze warto przezyc porod bez zzo.ja osobiscie skorzystalam bo z bolu tracilam przytomnosc.o dziwo zzo znacznie przyspieszylo porod i 2 godz po podaniu Fifi byl na swiecie. aa nie czuje sie przez to mniej wartosciowa mama.wiec przyszle mamy:jesli macie taka mozliwosc to skorzystajcie z zoo.P.s.zapewne gdyby podali Ci znieczulenie nie pisalabys w ten sposob.

    OdpowiedzUsuń
  34. Olga,dopiero niedawno odkrylam Twoj blog i choc mama nie jestem i poki co nie planuje wciagnal mnie bez reszty.powiem ci wiecej,gdy mam gorszy dzien czytam sobie co u Was i ogladam fotki.czuje sie z Twoich opisow plynaca milosc i szczescie.
    wlasnie przeczytalam opis porodu i cala notke plakalam.nie wiem zupelnie o co chodzi?:))
    zycze Wam wszystkiego co najlepsze,zebyscie zawsze mieli siebie.
    pozdrawiam magda

    OdpowiedzUsuń
  35. Witaj, jestem dopiero w 15 tc. Interesuje mnie, gdzie rodziłaś, czy jesteś zadowolona? Mam dylemat... Każda z moich koleżanek mówi co innego... że na Polnej jest masówka, ale dobry sprzęt, że na Raszei niemiły personel, a inna zadowolona bardzo... sama już nie wiem... doradzisz coś w tej kwestii?

    OdpowiedzUsuń