środa, 21 listopada 2012

o jedzeniu

                               
Dziś nadrabiam zaległości jedzeniowe.
Zostałam jakiś czas temu poproszona o ujawnienie potraw, które spożywam jako "matka karmiąca" i które nie odbijają się echem na moim mleczusiu. Dziś "próbowałam" brokułów" i niestety widzę, że było na nie za wcześnie:( 
Pisałam też ostatnio, że sporadycznie, a nawet rzadko karmimy się u naszych mam (które mieszkają w tej samej miejscowości). No więc dementuję te doniesienia na ten tydzień - bo akurat w tym tygodniu objadamy mamy ile wlezie:) Najpierw mama Miśka urządziła pyszny urodzinowy obiad mleczusiowi i z tej okazji specjalnie dla mnie (i mleczusia) przyrządziła przepyszne pierogi z indykiem! Mniam, palce lizać- zdjęć nie mam, bo za szybko zjadłam. 
No a potem, po dziś dzień objadamy moja mamę:)
Potrawy na "wynos" więc spokojnie obfotografowane i opisane;)
Są to produkty, które mój mleczuś akceptuje i toleruje:





a jak wyglądają śniadania mamy karmiącej? (banan pojawił się u nas w brzuchach wczoraj - i jest ok!:)




i zalane kaszą...




Co robimy oprócz objadania się? Spacerujemy, spacerujemy, spacerujemy




Organizujemy sobie też rodzinne wieczory filmowe np. z bajką. Tutaj polecam Tediego!
Bajka to i może jest, ale na pewno nie dla dzieci. Na szczęście mleczuś niewiele jeszcze rozumie;)
Musicie obejrzeć, koniecznie! (Zakochałam się w Marky Marku;))




Na koniec mam informację dla zainteresowanych życiem Białej kiełbaski. Otóż do tej pory ten uroczy 
Pan  gościł na moim blogu, a teraz już nie musi. Siostra marzyła o założeniu bloga na długo przed tym 
zanim powstał mój - tylko coś nie mogła się "ogarnąć".  
Zrobiłam jej - a właściwie im - prezent - oddałam w ręce gotowego do zapisu bloga:)
Zatem chętnych do oglądania Białej kiełbaski jak i czytania M&W, zapraszam tutaj, warto:)


                                                                                                              



45 komentarzy:

  1. Marky Marka to ja pamiętam jeszcze ze sceny w opuszczonych gaciach, a tu proszę taka zmiana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie:)
      ciacho jak nie wiem, z tymi bruzdami, no i ta klata:)))

      Usuń
  2. O, widzę, że poszerzacie menu. I nawet fasolka. Podziwiam:)
    Też zbieram fotki jedzeniowe z całego tygodnia.
    Ja w końcu doszłam od czego lilka ma pryszcze na buzi i nie jest mleko, ktore usilnie probuje wprowadzic. To są MIGDALY!!! No i juz do owsianki ich nie dodaję. Buzia zrobila sie gladziutka. Ja wczoraj zjadłam 2 wielkie plastry maasdamera i bylo ok. Wprowadzam nabial, ale tylko przetworzony, nie w czystej postaci mleko.
    Hehe! A Lilka dziś puściła podowdnego bąka;)
    Pozdro dla Brunelka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, idziemy ostro:)
      tylko z nabiału póki co nic nie ruszyłam - ale zachęcasz mnie!:)
      Podwodny bąk hahah, głośny?
      Mój Brunio teraz marzy o bąku, ale brokuły mu na to nie pozwolą;(
      Buziaki laski!

      Usuń
    2. ja warzyw wzdymajacych nawet nie ruszam. Sama się nawet po nich źle czuje... Próbuj, plaster serka nie powinien zaszkodzic. Tak, glosny podwodny bąk z bąbelkami na powierzchni wody:) Usmialiśmy się na maxa:)

      Usuń
  3. Byłam juz jakiś czas temu na Tedzie w kinie - śmiechu ogrom:D polecam również ten film:)
    Znowu te Twoje pyszności:P nie mogę na to patrzeć bo aż burczy w brzuchu na sam widok:)
    Pozdrawiam Ewelina.

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej, przysiadłabym się i nieco podskubała tych pyszności :))

    OdpowiedzUsuń
  5. ojjjj,ale to wszystko wygląda przepysznie! Aż mi się zachciało łososia, zachciało mi się migdałów z bananami i kaszką:)(rozumiem,ze ta kasza to kuskus:>?)

    OdpowiedzUsuń
  6. P.S-doczytałam właśnie,że to kasza jaglana;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też, 22:35 a ja już myślę o śniadaniu ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a22:42 a ja dopiero skonczyłam kolacje;/

      Usuń
  8. Od dziś mówię ci Magda Gessler!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pyyyycha!
    My tez wczoraj ogladalismy Teda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pysznie jesz;D
    fajne kalosze;)
    na bloga juz patrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytam, oglądam i podziwiam! Super z Ciebie babeczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Marky Mark jest super szczególnie w filmie Boogie Nights
    twój mały toleruje,że jesz fasolkę i kapustę pek. Fajnie, ja mam zamrożony bigos od teściowej ,ale nie chcę ryzykować...Przepysznie wyglądają te twoje posiłki i Ty też przepysznie wyglądasz
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę obejrtzec ten film, bo nie widzialam!
      kapustę pekinska mozna spokojnie jest od narodzin, bo nie jest wzdymająca jako jedyna z kapust!:)
      a co do fasolki, to małe ilosci:)
      jestem ciekawa twojego małego szczescia jak wygląda:)
      Pozdrawiam i całujemy!

      Usuń
    2. chętnie wyślę Tobie zdjęcia mojego Jureńka na mail, jeśli jesteś chętna
      pozdrawiam ciepło Waszą Trójkę

      Usuń
  13. co masz za torbe???

    sniadanko mniam... uwielbiam takie zestawienia... ale nie potrafie jaglanej ugotowac zeby gorzka nie byla :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siemka;)
      torba top shop, kupiona w zeszlym roku z wyprzedazy:) z 400 na 70 ze skorki cielęcej:)))
      polecam kasze na slodko, wtedy nawet gorycz nie straszna!:)

      Usuń
    2. jaglankę trzeba przed ugotowaniem przelać obficie wodą na sitku, powinna być mniej gorzka:)

      Usuń
  14. Ted rządzi! Dawno się tak nie uśmiałam na kreskówce (?)!
    Olga, świetna z Ciebie kobieta i mama, stylóweczka na 100% ! :)
    Podczytuję Cię już od dawna, ale teraz będę tu zaglądać częściej!
    PS. Mozna podpytać gdzie kupiłaś Huntery? Ja trochę obawiam się kupować na aukcjach, żeby nie trafić na bubel, a u mnie w mieście kosztują 130€!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hhej:) no swietna komedia, az by się zapalilo lolka, tylko ze nie mozna w tym stanie;)
      super, zapraszam na stale:)
      a ja wlasnie na allegro kupilam huntery:) zaplacilam za nie cos ok 350zł z wysylka:)
      zadowolona jestem, na pewno oryginalm, swietnie sie nosi i sa takie takie niespotykane:)))
      Buziaki!:)

      Usuń
    2. no to w takim razie pogrzebie na Allegro i przy świątecznej wizycie w Polsce wpakuje je do mojej (i tak już pokaźnej!!!) walizy powrotnej :D ! dzieki!

      Usuń
    3. a gdzie mieszkasz???:)
      Szkoda, że nie mam teraz nikogo za granicą , bo lubię zagraniczne paczki:))))
      Całujemy!

      Usuń
  15. I jedzonko i wszystko inne masz tu piekne. Zapisuje sie do stalych gosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, ale u Ciebie jak pięknie!
      idę się dalej zachwycać!:)

      Usuń
  16. Nie mogę sie nadziwić jak u Ciebie jest ciepło (miło). Nawet sposób w jaki opisujesz potrawy mnie rozczula, a już dawno hormony ciężarnej czy karmiącej mnie nie dotyczą, a, mimo to, u Ciebie zawsze mnie coś wzrusza.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ty to potrafisz tak napisać za to, że człowiekowi się miło na sercu robi:))
      Całujemy:)

      Usuń
  17. oj pysznie wyglądają Twoje posiłki.Mój Maks przez pierwsze 2 miesiące dał mi wybór: jabłko, sałata albo marchew:) Za to nabiał mogłam w każdej postaci, a gdy nie zjadłam activi to kolki miał.
    A mama to interes życia mogłaby zrobić na TAKICH pysznościach:D:D

    Patrząc na te talerze mój brzuch się dopomina:)Mniam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      heh dzięki:)
      a wprowadzam co wlezie do jadłospisu, bo głodna chodzilam ciągle:)
      A mama- faktycznie- moglaby jakiś biznes jedzeniowy ruszyc- na pewno by wypalił:)
      w końcu smacznie jak u mamy;)
      Pozdrawiamy serdecznie!

      Usuń
  18. Olgo muszę do Ciebie napisać , chociaż matką karmiącą już daaaaaaawno nie jestem , ale takie jedzonko może jeść każdy ( a może powinien).Apetytu narobiłaś mi z samego rana , a u mnie w domu tylko ... oponki drozdzowe i co... zjadłam je ( o ja ! łasuch wstrętny)
    ucałuj pięknisia Brunia :)))
    ps Zgapiłam komin od Ciebie -nie gniewasz się ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!:)
      O suuuper, a który komin? Cieszę się:))
      Elu, a może załóż blog:) Będę z chęcią wchodzić do Ciebie:)
      A te oponki drożdzowe...mmm, zrobiłaś mi apetyt na słodkości!:)

      Usuń
  19. te czerwone Huntery echhh marzenie ;) świetne są!

    OdpowiedzUsuń
  20. dołączam do grona obserwujacych ;)
    buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  21. kiedy znajdujesz czas na przygotowanie takich pysznosci? :) pyyycha

    OdpowiedzUsuń
  22. A do czego są w wózku te dwa "dzyndzle", które wiszą tuż obok Twoich nóg??? Ania.

    OdpowiedzUsuń