poniedziałek, 12 listopada 2012

                                              ÓSMY TYDZIEŃ


Brunio jest z nami ósmy tydzień. Dziwię się, jak mogliśmy żyć do tej pory bez niego i to w dodatku szczęśliwi. Nie wiem w takim razie jak nazwać stan obecny i nie wyobrażam sobie życia bez naszego syna. Jest świetnie po prostu, duża zasługa w tym, że Bruno jest spokojnym, młodym i rozważnym mężczyzną ;) Mam trochę wrażenie, że jego spokój  w dużej mierze zależy od tego, że czuje się z nami bardzo bezpiecznie i po prostu  kochany. Śpi z nami, budzi się zawsze przy nas, dużo go przytulamy i pieścimy, nosimy w chuście, śpi przy piersi, więc naprawdę nie ma powodu do narzekania - no więc nie narzeka. Oczywiście temperament to inna sprawa - mam nadzieję, że z biegiem czasu wyjdzie z niego szalony diabełek! 

A  jak my sobie radzimy? Powiem nieskromnie - świetnie! Obiad jemy codziennie. Potrafimy z Miśkiem tak się zorganizować wspólnymi siłami, że przygotowujemy pyszne obiady -  nierzadko dwudaniowe (dla Miśka) i kolejny obiad dla mnie (specjalny dla mamy karmiącej). Sporadycznie korzystamy z pogotowia obiadowego naszych mam, ale to naprawdę sporadycznie! Czasami zaszaleję i zamówię obiad u naszej koleżanki, która prowadzi restaurację. Kasia tworzy dla mnie specjalne potrawy - spoza menu. Palce lizać! Dzięki Kacha :)
W domu czysto(GOD BLESS ZMYWARKA), to znaczy panuje rozgardiasz - jak to przy dziecku, ale nie jesteśmy zapuszczeni -  podłoga umyta, kibelek wyszorowany :) Pranie się suszy. Zakupy zrobione. Dajemy radę;)

Kiedy Brunio śpi w chuście mama może zjeść śniadanie i wystawić posta ( jak teraz :)  Chciałam napisać: "...mama może nadrobić nadrobić zaległości na blogu", ale zorientowałam się, że zaległości brak- ba ja nawet codziennie umieszczam posta!:)  Jak się jeszcze trochę lepiej zorganizuję, będę mogła znów brać zlecenia;))
Co prawda przestałam prasować naszemu skrzatowi ubranka i pieluchy tetrowe ( do niedawna jeszcze  to robiłam!) Ale uznałam to za zbędną i zbyt czasochłonną czynność ;/  
No chyba, że zdarzy się jakaś rzecz, w której młodemu byłoby niewygodnie, wtedy wyprasuję :) 

Żal mi tylko tego, że trochę Leona zaniedbuję, ale to chyba naturalne...Poważnie czasami widzę żal w tych rudych ślepiach - do tej pory to on był śpiącym z nami pieszczusiem.

Spacerujemy prawie codziennie, a jeśli  pogoda jest naprawdę upierdliwa - odpuszczamy. Misiek umie wygenerować sobie czasem godzinę na grę w kosza czy piwo z kumplem. Ja znajduję czas, żeby nałożyć sobie maseczkę czy pomalować ( i wysuszyć!) paznokcie. 
Naprawdę-  trening czyni mistrza, jeszcze z dwa miesiące organizacji i uznamy, że spokojnie możemy pozwolić sobie czasowo na drugie dziecko;))
p.s.1. Piszę to naprawdę bez lukru - dajemy radę ( pracowaliśmy na to osiem tygodni)

Ba !Wieczorem mamy czas i chęć jeszcze się  przytulić! 
p.s. Misiek, dzisiaj ty drapiesz!



Brunio wysyła mi najcudniejsze uśmiechy świata...i co,  że bezzębne!




Leon w kolejce do prasowania.




Obiad mojej produkcji - dorsz, szpinak i reszta. Misiek ma co prawda bardziej wypasione obiady, ale na mnie też przyjdzie pora!




No i obiad na wynos dla karmiącej, Kacha - jesteś wielka!




No i pyszna zupa na wynos by Kacha- krem z marchwi. 
Podałam ją sobie w moim talerzu z dzieciństwa. Wcześniej to był talerz z dzieciństwa mojego brata, a jeszcze wcześniej mojej siostry. Talerz wylądował u mnie - juhu!
Będę stosować u Brunia patent mojej mamy : Chcesz zobaczyć kto jest na dnie talerza - zjedz zupkę :)
Szkoda tylko , że zawsze był to ten sam osobnik;)




Powyżej był nasz niedzielny synek, teraz niedzielna ja - z mistrzem drugiego planu.

p.s.3 Dziś mamy w planach złożenie łóżeczka syna - nie po to, by w nim spał, ale to już czas na karuzelkę nadszedł - widzimy to po naszym bystrym synu....
                                                                                                 



64 komentarze:

  1. Uroczy on jest!
    Talerz też pamiętam ze swojego dzieciństwa i namiętnie poszukuję ich od jakiegoś czasu. Czy to jest wersja z Chodzieży? Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! A myślałam ze tylko ja takie skarby u siebie posiadam:))

      Mam z tej serii tależyk deserowy, większy i miseczkę tylko tego chłopca we wgłebieniu nie posiadam ale wszystko poza tym się zgadza:)) u mnie ledwo co widoczne z tyłu "Ćmielów":))


      eM

      Usuń
    2. o ja zadroszczę! ja mam tylko ten jeden talerzyk i to nadkruszony:(

      Usuń
    3. Kochana!
      Dobrze ze choć nadkruszony jest. Z mojego męża domu nic się nei ostało:))Potrójna watacha przeszła i co mogła poniszczyła;)

      A ze skarbów dzieciństwa ostatnio w domu znalazłam rzutnik i bajki na kliszy, już ze Staśkiem oglądamy i książke o Krasnoludkach i sierotce Marysi z uwaga!!!!1960 r:)))) to dopiero skarb nad skarbami!!!

      Buziaki dla Superbrunia i Supermamy!


      eM

      Usuń
  2. To dobrze, że tak fajnie i miło macie. Jak widać - dobra organizacja i się da! p.s. a mistrz II planu zawsze musi być;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To niesamowite, że tak sobie radzicie! Miło się to czyta. Ja te pierwsze tygodnie widziałam zupełnie inaczej, to straszne, bo dla mnie to była ciągła walka, szarpanina z codziennością. Udawało mi się łączyć większość rzeczy, ale kosztem zmęczenia (choć paznokci do dziś nie maluję, a mały ma już prawie rok, ale za to makijaż codziennie:) ). Inna sprawa, że obecność Maluszka rekompensowała mi wszystko.
    Mimo wszystko Ci wierzę, że można to pogodzić, bo tekst, choć ciepły, to jednak bez lukru.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dużo daje, że Brunio jest spokojnym śpioszkiem (póki co)

      Usuń
  4. Przynajmniej Leon Ci pranie wyprasuje ;D
    Haha my też zaczynamy się rozkręcać w stronę RADZENIA SOBIE... Nawet wybraliśmy się z małym na całodniowe zakupy do Wrocławia... Godzina drogi samochodem w jedna stronę... shopping, obiad w knajpie, shopping... spożywka i godzinny powrót! Mały spał przeuroczo :D Z karmieniem i przewijaniem nie było problemu...

    p.s. jedyny bezzębny uśmiech faceta do zaakceptowania => boboSyn i dziadek ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) heh:)
      wow, zazdroszczę odwagi w wypadzie całodniowym!
      Ja się boję, że mój malec złapie jakiego wirusa czy cos w takim skupisku ludzi. ale przed gwiazdką sie wybierzemy na zakupy pewnie:)

      Usuń
  5. Też początkowo robiłam obiady codziennie :D Ale jak Maluch zaczął raczkować, to gotowanie stało się bardzo utrudnione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa, wiem, że z takim chądzącym bobasem to już inna bajka:))
      my nie robimy obiadu codzinnie:) jemy codziennie, ale robimy na 2-3 dni z góry:)))

      Usuń
  6. a ja czekam na mojego synka, na dzisiaj mam wyznaczony termin porodu ale... nic sie nie dzieje... tak bardzo sie GO nie moge doczekac!!!!

    Kochany Brunio!!! tylko calowac i sciskac!

    ps. mistrz drugiego planu wymiata ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zatem gratuluje.. Czyli jeszcze 7 tyg u nas i tez sie zorganizujemy?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajny post - lubię takie zorganizowane rodzinki :) Udał się Wam synusiek, oj udał :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mogę zapytać co to za fajne Misiaki leżą koło Brunia :) gdzie mogę takie kupić

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie no....zazdroszczę... ja taka zorganizowana nie jestem.... leń chyba ze mnie albo co :)
    A może fakt, że nie ma mnie w domu od 8-16 - a potem wolę czas spędzić z dziećmi niż sprzątać? a potem odpocząć niż prasować?
    Ale weszłaś mi na ambicję :)))

    P.S. Fota Brunia okładkowa!!!! W ogóle fotki tak przyjemne dla oka, że aż album byś wydać mogła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) z takim maluszkiem śpiącym na pewno jest łatwiej:)
      faktycznie czasu dla dzieci niewiele ci zostaje, ale tak mają niestety wszyscy pracujący rodzice:(
      ja planuję jeszcze wychowawcze po macierzynskim,więc mam jeszcze masę czasu na bycie mamą i kurą domową na pełen etat:) a lubię to !:::))))

      Usuń
    2. Korzystaj jak chcesz i możesz :)

      Usuń
  11. Podczytuję Was codziennie (o ile jest nowy wpis ;-)) od ok. 2 miesięcy.
    Brunio przesłodziaszny..Fajnie sobie radzicie, gratuluję i już zazdraszczam (oczywiście niechorobliwie ;-))..
    Sama oczekuję na Swojego Pierwszego Synka i mam nadzieję, że już niedługo też będziemy sobie radzić podobnie..
    Talerz z marchwianką przywołał wspomnienia z dzieciństwa :-), też z takich zajadałam..muszę sobie szybko przypomnieć, czy to było w domu czy u którejś z Babuniek :-).

    Pozdrawiam,

    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) super, zapraszam już na zawsze!
      ucałowania dla malucha w brzusiu!:)
      pozdrawiamy!

      Usuń
  12. Normalnie malusi model. Sweet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się:)
      malusi, ale za to jaki pulchny

      Usuń
  13. cudną jesteście rodzinką:) no i ten mistrz drugiego planu;))))
    co do prasowania, to ja jednak radzę to robić na początku, bo te małe ciuszki góra w 40 stopniach się pierze, a maluszkowi, a to się uleje, a to pielucha nie wytrzyma a prasowanie jednak zawsze trochę bardziej odkaża niż samo pranie. to tak tylko w ramach wypowiedzenia swojej opinii:) pozdrawiam całą Bruniową familię:)

    mama Gabrysi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, właśnie wiem ;/ dlatego prasowałam prawie 2 miesiące, a teraz tak bardzo mi sie nie chce!!!!!!!!
      pozdrawiamy serdecznie!:)

      Usuń
  14. :)))))

    mama Gabrysi

    OdpowiedzUsuń
  15. tez szybko zaprzestałam prasować ubranka nie było sensu;/
    poczekaj ,poczekaj aż Brudnio bedzie wiekszy i zacznie sie ruszacz wszedzie;)
    Narazie to duzo lezy i spi:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja też mam te talerze i stosuję ten patent u mojego synka ;) on to uwielbia :D

    OdpowiedzUsuń
  17. MamuśkaKubuśka:)12 listopada 2012 17:22

    Jak On się zmienia. :D
    Na tych zdjęciach jest zupełnie inny niż na poprzednich. ;)) I jakie ma cudne pucie. ;)) Synek Wam się udał, nie ma co! ;D
    U mnie dziś też szpinak tylko w wersji do makaronu. ;D
    Organizacja czasu do pozazdroszczenia, ale ja też nie narzekam (muszę sobie radzić, bo Mamuśka daleko). ;))
    Leoś i mistrz drugiego planu wymiatają. ;P
    A Ty... wyglądasz kwitnąco. ;)) Piękna spełniona Kobieta. :))

    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  18. MamuśkaKubuśka:)12 listopada 2012 17:25

    Ps. Brunio to (prawie ;)) cały Tata. ;)) Bynajmniej na tym wspólnym, niedzielnym zdjęciu. ;))

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak sobie podczytuje od jakiegos czasu, zeby sobie przypomniec, jak to u mnie bylo pare miesiecy temu. A sie dzialo. Z 3-tygodniowa corka przeprowadzilismy sie do ledwo co wykonczonego mieszkania. Przez pierwsze tygodnie towarzystwa dotrzymywaly nam rozne ekipy wykonczeniowe a ja niemalze z dzieckiem przy piersi sprzatalam, rozpakowywalam itp. Moja corka niestety nie byla taka spokojna - meczylismy sie dlugo z wielkim ulewaniem, ale za to spala pieknie w nocy. Teraz ma prawie siedem miesiecy i wlasnie spi na moich kolanach, stad brak polskich znakow ;)
    Pomimo calego rozgardiaszu na poczatku, rowniez zawsze mielismy obiad ( gotuje na 2-3 dni) i czysto w domu (na pewno nie na blysk). Polecam jednak czasem odpuszczenie sobie niektorych rzeczy, jak sie nie ma ochoty czy sily, balagan nie ucieknie a piekne momenty z dzieckiem tak szybko mijaja.
    PS. nie prasuje a wszystkie ubranka i pieluchy piore (pieluchujemy przewaznie wielorazowkami )
    w 60 C z dodatkiem olejku herbacianego.
    Pozdrawiam Wasza wesola rodzinke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, podziwiam!
      fajna babka z ciebie! I w dodatku sprzedałaś mi dobry patent na pranie ciuszkow, a ile tych kropel olejku?
      pozdrawiamy!

      Usuń
    2. Dzięki :) Z perspektywy czasu stwierdzam, że w pierwszych tygodniach rządziły mną hormony. Trochę mi szkoda, że nie mogliśmy się cieszyć dzieckiem na spokojnie w początkowych tygodniach. Co do prania, dodaję 2 kropelki do szufladki na płyn, ale samego płynu nie daję bo obniża chłonność pieluch. Pozdrawiam, ET

      Usuń
  20. czyli jest nadzieja dla mnie...ja najbardziej obawiam się, że nie będę wiedziała gdzie ręce włożyć i zupełnie zatracę poczucie rzeczywistości:)super sobie radzicie...a Brunio jak zwykle ubrany pierwsza klasa...cudny sweterek i skarpusie w tygryska:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Olgo, jestem jedna z obserwatorek i wielbicielek Twojego bloga. Weszłam na niego kilka miesięcy temu, kiedy byłaś jeszcze w ciąży. Bardzo podoba mi się tutaj podoba, bo jest pełno radości i optymizmu. Ja zostałam mamą 2 tyg temu i patrząc na Twoje talerze pomyślałam sobie, że może za pomocą Twojego bloga można by poprosić Ciebie i inne mamuśki o przepisy dla karmiących mam. Prawdę mówiąc nudzą już mnie codzienne kanapki z wędliną, gotowane ziemniaki z indykiem...a Twoje talerze wyglądają ciekawie :). Poza tym masz sporo czytelniczek, które są również mamami. Czy mogłabyś poświęcić jednego posta na przepisy kulinarne? Co o tym myślisz? Pozdrawiam. Torunianka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie:)
      Z blogowymi koleżankami już poruszałyśmy temat menu w komentarzach, ale to dobry pomysł- niebawem "przyrządzę" post o jedzeniu dla kobiet karmiących;)
      Super, że z nami jesteś- pozdrawiamy!:)

      Usuń
  22. Dobra Organizacja to podstawa no i brak lenistwa! :-) Pozytywne nastawienie też pomaga, jak miło się czyta pozytywne wpisy bez marudzenia i narzekania, ja jestem w 28tyg i ogólnie w domu robie wszystko jak wczesniej a może i więcej, tyle że nie pracuje bo nerwów szkoda ;-)
    Lubie ludzi zoorganizowanych, zaradnych i zadowolonych z siebie! Moja krew ;-P hehe
    Bruno jest piękny! prawidziwa bomba szczęścia! :-) wierzę że nasza córunia też będzie spokojnym smykiem, choć w brzuchu buszuje często i gęsto ;-) najbardziej w nocy od 22ej do 2ej czasem, czy pownnam się nastwić na nocnego marka? :-)
    Ola musze przyznać, że mamy podobny gust, upodobania i nastawienie, stąd moje uwielbienie hehe! Napisz prosze jakie pieluszki najbardziej przypadły Ci do gustu bo ja mam dylemat nad Pampersami białymi i zielonymi dla noworodków, nie wiem na które się zdecydować, a może uważasz że są jakieś inne godne polecenia? poza tym jakie kosmetyki do pielęgnacji ciałka używa Bruno? Telepatycznie przesyłam całą górę pozytywnej energii! :-) mam cichą nadzieję że powróci z podwójną siłą do nas ;-)!!! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) miło:)
      No fakt- z Brunia jest niezła bomba - taka okrągła w dodatku:)
      To jest na serio spokojne dizecko- a w brzuszku non stop się ruszał, miałam wrażenie, że w ogóle nie śpi - stawialiśmy, że będzie miał ADHD, a tu patrzcie- spokojny bobas, że aż dziw bierze;)
      Może u Was będzie podobnie?!
      Co do pieluch - to na pierwsze dni używaliśmy huggies-y newborn, bo mają wycięcie na pępuszek i były idealne. Potem jak dupcia urosła przerzuciliśmy się na białe pampersy - zadowoleni byliśmy ( jedyny minus - śmierdzą chemią;/). No a teraz używamy już trójek, Pampers activ baby. Nie testowaliśmy innych póki, co- bo te nam odpowiadają:)
      Co do kosmetyków, to za radą siostry używamy oilatum soft - do kąpieli. Małą kropelkę dosłownie.
      Dupkę smarujemy Skarb matki - Zdrowa pupka
      Mamy też krem do ciałka oilatum - w razie czego, ale jeśli nie ma potrzeby - nie stosuję, bo im mniej kosmetyków- tym lepiej dla takiego okrucha:)
      mam też olivkę Hipp - do masażu, bo staram się codziennie masować mojego okruszka- dla relaxu i antykolkowo:)
      To chyba tyle:)
      Ściskamy i odsyłamy tej pozytywnej energii tak ze dwie kopy;)

      Usuń
  23. Hej, trafiłam na Twojego bloga i bardzo zainspirowały mnie różne Twoje stylizacje, a że tematy okołodzieciowe też mnie ciekawią (sama mam trójkę dzieci) to chętnie zostanę jako czytelniczka na dłużej :)
    Powiem ci że to nieradzenie sobie i zapuszczone mieszkanie to przereklamowane jest- ja jakoś przy żadnym z trójki nie miałam problemów z obiadem czy ogarnięciem mieszkania itp. chusta (później wysokie krzeselko) plus dobra organizacja czynią cuda!
    ja osobiście nie stosowałam żadnej diety dla karmiących i mojej małej nic nie było. w wielu krajach uważa się że dieta jest wskazana dopiero po stwierdzeniu alergii u dziecka. ale to tak na marginesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, zapraszam!
      Super, że myślimy podobnie i podziwiam, że masz taką gromadkę:)
      My też pewnie na Bruniu nie poprzestaniemy!
      Pozdrawiamy:)

      Usuń
  24. Mistrz drugiego planu świetny heheh. Zazdroszczę wsparcia męża...ehhh:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ósmy cud świata z tego Waszego synunia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Pozdrawiamy Cię Elu!
      p.s. Cuda to Ty masz w swojej galerii!:)

      Usuń
  26. ...myliłam się, Brunio to cała MAMA!!! No...chociaż, jak się lepiej przyjrzeć to trochę taty też jest... no nieważne:) Pewnie długo, by szukać i porównywać:) Ważne, że zdrów i szczęśliwy mając takich oddanych rodziców:)
    Ps. Czekam niecierpliwie na kąpielowego posta B. :)
    A wodę dla B. do kąpieli lejesz z kranu czy przegotowaną z czajnika??
    Aga.

    OdpowiedzUsuń
  27. Olga, normalnie ten talerz z ostatniego zdjęcia to jest Mój talerz z czasów dzieciństwa, pamiętam, że jak jadłam zupkę to zawsze chciałam zobaczyć tego chłopca na rowerku i zjadałam całą porcję:) no może nie zawsze! skąd go masz? mój gdzieś przepadł.. ale zrobiło mi się ciepło na sercu jak go zobaczyłam. total old school:) super! a Twój Brunio to czysta słodycz, te policzusie słodkie :** mmm Pozdrawiam, madziulex:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zazdroszczę ale tak pozytywnie.
    Moja Ala jest tak absorbującym dzieckiem, że nigdy nie mogłam nić przy niej zrobić i tak już zostało.Jak próbuje usiąść do laptopa podchodzi,bierze za palec i patrzy tymi wielkimi oczami i mówi "mama ho":)

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie ze dajecie radę. My też chodz w sumie wiekszosc rzeczy robie sama bo maż pracuje czesto gesto:) I nieraz pyta co robilam cały dzien hehe:))Jest roboty przy dzieciaczku:)ale taka robota to przyjemnosc:)) Nie macie wrarzenia ze od kiedy maluch jest z Wami czas delikatnie mowiac zapierdziela???JA własnie tego doswiadczam:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Brunio, ozenisz sie ze mna???Lilka
    No przeciez ten Wasz Babel jest przepiekny! Do wycalowania te poliki!
    FAjnie, ze sobie tak dobrze radzicie! My tez nie najgorzej. Da sie to zrobic przy dobrej organizacji. My nawet mamy czas zeby film jakis z kompa obejrzec lub fajny serial. Ja tez od jakiegos czasu nie prasuje. Nastawiam mniejsze pranie i bardzo mocno strzepuje przed rozwieszeniem i jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  31. już widzę Brunia w takim pojeździe :)

    http://www.fabrykawafelkow.pl/dla-dzieci/128_baghera

    OdpowiedzUsuń
  32. kochana nominowalam cie,wecej u mnie na blogu..

    OdpowiedzUsuń
  33. Jaki on słodki, o! :) Widać, że daje Ci w kość Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Brunio jaki pysiaczek kochany!
    z kota jak zwykle sikam pociechy duzo;]

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak zobaczyłam talerz od razu przyszła mi do głowy myśl: SKĄD GO MASZ I GDZIE MOZNA GO KUPIĆ? A potem doczytałam tekst... Cóż, w moim komplecie ostała się tylko 1 deserowa miseczka, resztę w dzieciństwie potłukłam. I też krąży po pokoleniach - pieczołowicie troszczę się o nią dla moich przyszłych szkrabów.
    Pozdrawiam,
    hedera

    OdpowiedzUsuń
  36. To rzeczywiscie swietnie sobie radzicie, mnie tak dobrze nie szlo, ale i dzidzius inny.. Za to teraz jest super, gorzej prganizujemy sie w trojke niz ja z mala..jak jestem sama to mam wszystko jak zegarku!:) Brunio ma boski sweterek skad jeeest??

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj, dziekuje za zaproszenie! No i oplaciło sie, jest u Was bardzo milo :) gdy nie wiedziałam, ze spodziewam sie córki, syn miał sie nazywac Mikołaj lub BRUNO ;) slicznie. Poza tym tez spimy z naszym cudem :) pozdrawiam, bede zagladac.

    OdpowiedzUsuń
  38. świetnie zgrana rodzica, pozazdrościć

    OdpowiedzUsuń
  39. Miałam taki sam talerz i to samo mi mama mówiła;)

    OdpowiedzUsuń