czwartek, 4 grudnia 2014

Staś i Nel. Zaginiony klejnot Indii. Leszek K. Talko

Staś i Nel. Zaginiony klejnot Indii - ten tytuł nie pozostawia wątpliwości. Oto przed nami kontynuacja lektury, którą każdy dorosły miał (lub przynajmniej powinien mieć) za sobą. Ja samą lekturę tej szkolnej lektury wspominam średnio pozytywnie. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu jej ekranizacja (ta pierwsza, rzecz jasna). Staś, Nel, pies (Saba) i słoń (chyba bezimienny - edit: KING;), gorączka i chinina - to moje pierwsze skojarzenia;) No i jeszcze Kali, ten od krowy;)





Leszek K. Talko zrobił to, co robiło wielu przed nim - sięgnął po literackich bohaterów (lubianych i popularnych) i zaangażował do własnej powieści. To przepis na dobrą sprzedaż, choć zwykle niezbyt dobrą książkę. Rzadko bowiem rebooty (czyli tego typu kontynuacje) spełniają czytelnicze nadzieje. Jednakże Talko daje radę. Ba, mnie tę książkę czytało się znacznie lepiej niż - kiedyś - powieść Sienkiewicza. Dlaczego?

1. Zrozumiały język - Talko konstruuje fabułę klasycznie, a pisze po bożemu, unika - mimo że akcja dzieje się w 1887 roku - stylizacji językowej na XIX-wieczną modłę. I chwała mu za to!
2. Wartka akcja - nawet bardzo wartka. Dzieje się sporo, jak w każdej dobrej przygodówce.
3. Nowi bohaterowie - Talko wprowadza nowe, ważne dla akcji, postacie - Mungo i Malkę. Zwłaszcza ta ostatnia jest bardzo interesująca.
4. Współczesna wrażliwość - Nie ma Kalego, nie ma i kolonialnego (by nie powiedzieć rasistowskiego) widzenia świata.

Akcja zaczyna się dwa lata po zakończeniu W pustyni i w puszczy i przenosi się z Afryki do Azji - konkretnie do  Madrasu w Indiach. Staś podrósł i został Stachem (czasem zwą go Stanleyem), wiedzie mało ciekawy żywot ucznia i czeka na Nel. To początek, a potem są porwania, szpiedzy, tajemnice, klejnoty. I upał. Czyli idealna lektura na zimę.

Polecam, nie tylko z sentymentu dla tytułowej pary.

PODSUMOWANIE

OKLASKI ZA
- za budowanie napięcia i liczne małe suspensiki
- za dobre pióro (kto zna L. K. Talkę choćby z jego felietonów w GW, wie że to solidna marka)
- za okładkę - choć nie jest to moja stylistyka, tutaj idealnie pasuje. Wygląda jak stara zakurzona mapa.

DO ZMIANY
- lektura musi być uważna - kto choć na chwilę odpłynie myślą podczas czytania, może się zgubić
- złożone tło historyczne Indii może być trudne do przyswojenia dla nastoletniego czytelnika

Staś i Nel. Zaginiony klejnot Indii
Leszek K. Talko
Wydawnictwo Znak Emotikon 2014 - dziękujemy za egzemplarz

4 komentarze:

  1. Ah kochalam się w stasiu.. Ale w tym z nowszej wersji - moje czasy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staś jest git 😍

      Usuń
  2. Oczywiście, że Słoń nie był bezimienny! Miał na imię KING!!!

    OdpowiedzUsuń