sobota, 31 stycznia 2015

MAJSTER KLEPKA




Nie mam w zwyczaju pisać o zabawkach. Po pierwsze dlatego, że Bruno bardzo rzadko sięga po jakąkowiek, by się "pobawić" ( co najwyżej, by nią rzucić:). Bruno najczęściej, a właściwie prawie zawsze - ku naszej uciesze i dumie;) - bawi się w udawanie ( często, a prawie zawsze angażuje nas do zabawy). Tak więc Bruno bywa najczęsciej samolotem w locie, odrzutowcem w locie, helikopterem w locie, rakietą w locie. My zazwyczaj jesteśmy tłem do opowieści, które snuje w zabawie. Tankujemy go, kasujemy bilety itp itd. Czasem Bruno bywa pisklakiem, który się wykluwa z jaja. Bardzo często  jest diplodokiem, rzadziej tyranozaurem i małym "dinozaurczkiem". (Btw udawanie to naturalny i prawidłowy preces rozwoju;) ale nie o tym tu teraz).
Aż nagle pojawiła się ona. 
Rakieta. 
Czasami śmigała mi po monitorze, gdy szukałam ciekawych prezentów. Nigdy nie wydała mi się "jakoś"interesująca. Kojarzyłam zabawki JANOD i szczerze -uważałam je za średnio gustowne, raczej pstrokate i na skraju tandety, pomimo tego, że drewniane (biorąc pod uwagę cenę!).
Ale Bruno sam wybrał :) 
Przyjechał Tymeczek ze swoją gwiazdkową rakietą. Jego i tylko jego. Rakietą, którą można rozkładać i znów składać. Widziałam iskry w oczach Bruna, gdy wziął ją w ręce i począł majsterkować i konstruować. Widziałam dziki szał w oczach, gdy trzeba było ją zwrócić Tymeczkowi. (Żadna zabawka nigdy nie robiła takiego wrażenia, nigdy). Szał trwał i trwał. Wreszcie w domu wylądowała rakieta Brunia i tylko Brunia. Rozłożona i złożona już pare milionów razy. Rakieta sypia z nami w łóżku (biedne nasze poobijane gnatki). Jest wielką miłością mojego syna.
Mamy ją już pare dni, więc pozwolił mi zrobić kilka zdjęć, choć trzymał się blisko, bym nie porwała.
Jednej nocy obudził się z krzykiem: "daj daj rakiete!". 
Coby nie płacić za dwie wysyłki kupiliśmy odrazu z tej serii magnetyczny składany samolot i schowaliśmy, by wręczyć na specjalną okazję czy po prostu jak znudzi się rakietą, ale skubany wyszperał, choć  schowany był w ślepym zaułku, do którego nigdy nikt nie zaglądał:) 
Kolejny szał i tym sposobem śpimy już z rakietą i samolotem. (Nie wspomnę, że jeszcze na pokład wsiada Leon!).
Do tej pory jak pytałyście mnie,  jaką zabawkę polecam na prezent, milczałam albo wzruszałam ramionami. Dziś sprawa jasna. Na opakowaniu podany jest wiek od 18m. Uważam, że najwcześniej od 18m, bo elementy są dość ciężkie i takiemu roczniakowi byłoby trudno utrzymnać TAAAKIEGO kloca w rączce czy właściwie pokręcić takim ciężarem, by magnes załapał. A nie widzę sensu w kupowaniu zabawek, które doprowadzają do frustracji. No i taką rakietą czy samolotem, można spokojnie się "bawić" będąc starszakiem;) Brunowi obecnie największą frajdę sprawia konstruowanie jej- składa i rozkłada non stop czasami po 2 godziny. Oczywiście ma klocki i lubił przez moment bardzo, ale nigdy tak go nie pochłąnęły. Rakietę polecam dzieciom, które -jak Bruno będą się doktoryzować w dziedzinie składania, rozkładania i majsterkowania;)

p.s. Wiecie co, teraz rakieta i mi się szalenie podoba, wizulanie :)

Jej, dwie "głupie" zabawki, a słów tyle:)
Miłego dnia z rakietą czy bez!:)

p.s. POST NIE JEST SPONSOROWANY!

rakieta stąd (klik) / samolot stąd (klik)









17 komentarzy:

  1. I jaką ma bluzkę "w temacie" :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Obie zabawki są świetne Tak obrazowo opisałaś całą historię tych zabawek i obu braci ! świetny ten kosmos na ścianie zrobiłaś Milej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
  3. Olga, bardzo inspirujące zabawki. :-) Czy po złożeniu samolotu/rakiety, zabawka trzyma sie kupy, jak chcecie nia gdzieś poleciec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, żeby z niąniegać, to się trzyma, ale jak się ruszy mocniej boczek to się rozleci, choć chyba to Bruno najbardziej w tym lubi ;D

      Usuń
  4. zawsze fajne te Twoje zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  5. rakieta i samolot wymiatają! chyba też kupię dla Kuby! Kuba podobnie jak Bruno lubi takie zabawy z wymyślaniem,ale raczej z wymyślaniem dialogów dla zabawek :), Choć czasami udaje,że jest kotem, psem itp. Czasem nawet cały dzień tak przemiauczy lub przeszczeka, co pod koniec dnia zaczyna mnie niepokoić:) lubi też podawać mi do picia niewidzialną kawę, a kawałki puzzli to pieniądze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no serio jesteśmy zadowoleni z tych zabawek:) a przypomniałaś mi, że Brusiek też bywa kotkiem:)!
      taka niewidzialna kawa to dobry pomysł, bo nie ma kofeiny;)

      Usuń
  6. Brzusui jak u taty :):):):):) jlhihi

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla ścisłości, Tymeczkowa rakieta przez 2 godziny startowała u Bru;) hehe mw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a skąd Ty wiesz anonimie, podszywasz się pod kogoś?

      Usuń
  8. czadowe zabawki i widać że Bruno bardzo zadowolony bezcenne:-)
    pzdr ciepło

    OdpowiedzUsuń
  9. oo u mnie identycznie, moje dziecię jest ciągle CZYMŚ (ewentualnie kimś ale to rzadziej) a niczym się nie bawi, ja też jestem zadowolona z jego "udawania" i "odgrywania ról" ale biorąc pod uwagę to, że podobnie jak Ty, też muszę być CZYMŚ (nigdy kimś! ) kiedy on się bawi, to chciałabym znaleźć choć jedną, małą zabaweczkę, którą zajmie się bez mojego udziału, tym bardziej, że mam w domu jeszcze mniejszego maluszka ;) pozdrawiam, dzięki za pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś dla miłośnika rakiet znalazłam :)

    http://pl.nextdirect.com/pl/x553756s1

    OdpowiedzUsuń
  11. jaką macie wielkość rakiety? zastanawiam się nad duża albo xxl? mogłabym prosić o opinie?:)

    OdpowiedzUsuń