środa, 18 lutego 2015

MAMO KUP MI CUKIERKI!


Owoce?  BETTER CANDY ;)
Znalazłam cukierki idealne!


Z Nowym Rokiem weszło w nasze życie postanowienie o całkowitej eliminacji ( nazwanych przez nas) chemisłodyczy. Wydawało mi się to dość łatwe, bo Gabi poznała smak żelków, landrynek i lizaków w wieku 4 lat. Przez te 4 lata udawało nam się chemisłodycze eliminować w 100% a właściwie w 99% bo zjadła tylko jednego, zwykłego   lizaka, po którym została wysypana ,,od stóp do głów’’ Miała wtedy rok.  Alergia na konserwanty, sztuczne barwniki i aromaty jest dość upierdliwa, zwłaszcza jeśli jest się dzieckiem. Niestety wszystko wskazuje na to, że u nas ta alergia powróciła. Szybko też okazało się, że nie da się już chemisłodyczy wykreślić całkowicie z naszego jadłospisu. O ile udaje się nam  to w domu, to w przedszkolu jest to niewykonalne. Dzieci  świętują swoje urodziny, imieniny przynosząc do przedszkola cukierki, są czasem częstowane przez przychodzących gości czy Panią. Mała alergiczka nie da już sobie wmówić, że landrynka  którą dostała od Pani w mięsnym za śliczny uśmiech jest przekąską dla psa. Nie zostało mi nic innego jak szukanie odpowiednich cukierków. Szukałam, szukałam i nie znalazłam. Zawsze coś dyskwalifikowało dany produkt, bo tu olej kokosowy a tam sztuczne barwniki... 

Jednak pewnego dnia, zupełnie przez przypadek, trafiłam na firmę Better Candy Polad (klik).  
Better Candy jest importerem kalifornijskich słodyczy ekologicznych YumEarth. 
Wczytałam się z składy i zapiszczałam z radości. Znalazłam ekologiczne lizaki, cukierki i żelki pozbawione chemii i sztucznych dodatków. Dla wszystkich małych smakoszy mają tę zaletę, że nie zawierają syropu glukozowo-fruktozowego oraz sztucznych barwników i aromatów a alergikom mogą pieścić podniebienie,  bo nie zawierają glutenu, laktozy, orzechów, soi. Mogą też być ulubionym smakołykiem wegan,  gdyż  nie mają w składzie żelatyny wieprzowej. Co więcej…. są naprawdę pyszne. Gabrysi te słodycze baaaardzo smakują no i może cieszyć się takim "klasycznym " ;) dzieciństwem, jakie na co dzień mają jej rówieśnicy.
Franek dostaje słodycze sporadycznie. Nie je tych słodkości, których nie może jeść Gabi,  bo jest to dla niej bardzo przykre. Zresztą mi samej  łzy w oczach stają kiedy słyszę np. „mamo, pomodlisz się ze mną o to, żebym mogła kiedyś jeść czekoladę”. W związku z powyższym Franek  już wie co to lizak i żelek ( pozdrawiamy babcię i dzidka ;-) Nie jest alergikiem i nie wykazuje żadnych objawów nietolerancji pokarmowej, jednak nie chcę jemu  dawać klasycznych słodyczy.
Skład niektórych żelków przypomina tablicę Mendelejewa, a sztuczne barwniki po prostu mnie przerażają. Żółcień chinoninowa (E104) może powodować lub nasilać nadpobudliwość u dzieci, wywołuje  objawy alergiczne. Jest zakazana w Norwegii, Finlandii, Japonii i USA.
Czerwień koszenilowa ( E 124) może wywoływać nietolerancje pokarmowe,  jest czynnikiem uwalniającym histaminę i może nasilać objawy astmy a w połączeniu z benzoesanem wpływa na nadmierną aktywność dzieci. Zakazana w USA i Japonii.
Suchej nitki nie można zostawić na Błękicie brylantowym (E 133)  który jest rakotwórczy, może wywoływać  astmę i reakcje alergiczne oraz na Tartrazynie (E102) która może wpływać na  nadpobudliwość, trudności z koncentracją, problemy w nauce i bezsenność.
Przesadzam? Nie! Dwa czy trzy miesiące temu Gabi była na przedszkolnej wycieczce w fabryce lizaków. Po niebieskim lizaku wysapało ją tak strasznie, że świąd nie pozwalał jej normalnie spać. Po telefonicznej konsultacji okazało się, że wspomniany lizak zawierał błękit brylantowy.

Sztuczne aromaty też są dla mnie dodatkiem, którego staram się unikać. Składają się z setek różnych związków chemicznych. Ich stężenie jest znacznie wyższe niż w naturalnych produktach. Związki te mogą być szkodliwe, bo  nawet jeśli niektóre  z nich  nie stanowią potencjalnego zagrożenia to  ciągłe ich spożywanie  zwiększa ryzyko nabycia różnego rodzaju alergii i przyczynia się do powstawania problemów skórnych.

 Zapraszam wszystkie wybredne (jedzeniowo;) mamy do przejrzenia produktów Better Candy tutaj.
A jeśli przed zakupem chcesz się przekonać czy warto, zapraszamy do nas niebawem na FB na słodkie rozdanie:) Możesz jednorazowo zgarnąć baaardzo pyszny ZAPAS słodkości;)






 tekst sponsorowany, ale rzecz jasna to ja znalazłam i przydusiłam better candy! :)

Pozdrawiam,
Natalia!

8 komentarzy:

  1. Nie wytrzymałam do rozdania, pewnie jutro lub w poniedziałek będziemy się nimi zajadać:D bardzo dobry post! a ja tak kocham żelki z Ikei;((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, jestem uzależniona od słodyczy, więc czytałam z wypiekami na twarzy :) Będę łapczywie czekać na rozdanie, ale marzy mi się, by moi teściowie i rodzice wreszcie zrozumieli, że u nich też mogą być zdrowe słodycze. Sami odżywiają się zdrowo, więc tym bardziej nie rozumiem, czemu sami, trzymając w jednej ręce paczkę z jagodami goji, drugą ręką podają Poli paskudny (dla mnie w smaku nawet) i chamski deserek Bakomy, albo lizaka, rzekomo "zdrowego, bo z apteki na odporność"... I ile można zabraniać? Dziecku z ręki przecież nie wyrwę :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Dziekujemy za info;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lizaki Yummy Earth mają specyficzny smak, na pewno delikatniejszy, ale o ile lepszy mając w myślach ten skład niż wszystkie inne komercyjne sklepowe. Będę dawać swojej, niech no tylko dorośnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. PS Lollipop przez dwa 'l', nie przez jedno ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za info! Właśnie zamówiłam:).

    OdpowiedzUsuń
  7. Idealny post ! Mega przydatny ! już lecę do nich na stronę, dzięki !

    OdpowiedzUsuń