środa, 12 września 2018

jesień już.2018 Musn't have, just look.


Hej hej! 

Słońce świeci, w południe nawet opala i masło poza lodówką się topi, ale nie mam złudzeń - jesień już za rogiem. Dziecko w przedszkolu, więc i czas na opisy pod musn't haveami się znalzał.

Odkurzyłam bloga. Uwierzcie, próbowałam odkurzać już w wakacje, choć sprzątać nie znoszę. Jednak próbowałam, dowód znajdziecie na samym dole. Kolaże letnie miałam gotowe, ale czasu na opisy już nie znalazłam. Teraz dziecko wróciło do przedszkola, więc między pracą, a obowiązkami i ciężarem życia ;) trochę czasu na próżne przyjemności da się wykroić :)

Waham się ostatnio wewnętrznie, czy te must have'owe kolaże mają jeszcze (dla mnie) sens. Zupełnie nie pod kątem czy ktoś je jeszcze przegląda, bo pewna jestem, że z ciekawości siedząc na toalecie czy popijając pączka kawą, ktoś to przeskroluje :) Jednak powód mam inny. W skrócie - ograniczam się, a konkretnie ograniczam plastik w życiu mojej rodziny. Tak bardzo imponuje mi ruch
 Zero Waste i ludzie, którzy żyją w tym duchu. Sporo z Was wie o co chodzi w związku z tym zagadnieniem, ale sporo jeszcze chyba nie. Mniemam  po tym, że kiedy na instastory dodałam zdjęcie ze sklepu Ikea ze słomkami i pytaniem "kiedy je zlikwidują?" dostałam masę zapytań : "ale o co chodzi z tymi słomkami, trujące czy co?".
 Czym jest Zero Waste, nie będę Was tu uświadamiać, zachęcam do wyguglotania. Tak czy inaczej ograniczam plastik od paru miesięcy, wdrażając z dużą satysfakcją kolejne - dla mnie osobiście milowe kroki. Mam już kilka drobnych zwycięstw i walczę o kolejne.
 Niestety popełniam sporo "błędów", z wygodnictwa głównie i przyzwyczajenia, ale jestem już ich świadoma i powodują szczere wyrzuty sumienia, a to już coś prawda. 
Gryzące się sytuacje typu, wychodzę ze sklepu z satysfakcją, że mam mleko w szklanej butelce i warzywa oraz owoce luzem bez folii,
 po czym w tym samym sklepie pozwalam dziecku za dwójkę wylosować z maszyny badziew opakowany w tonę plastyku,
 wykonany z plastyku :( tłumaczę jemu i usprawiedliwiam siebie.)
Jak się to ma do tego posta? No tak, że zachęcając się - i Was -  do kupowania kolejnych, najczęściej niepotrzebnych przedmiotów, zachęcam do generowania kolejnych śmieci. Ale mogę  potrenować silną wolę i popatrzeć tylko;) A tak serio, nie odrazu Rzym zbudowano, ważne by robić cokolwiek, niż nic. Lepsze małe kroki ku poprawie, niż żadne.
 Wiecie, lepiej iść do H&Mu po sweter, ale ze swoją szmacianą torbą -  to już coś. Mi na szczęście bliżej do second handu niż sieciówki, ukryte we mnie szafiarstwo i uwielbienie do wyszukiwania unikatowych używek jest we mnie silniejsze niż chęć posiadania kolejnego ciucha, powiewającego świeżą chińską nutką.
 Ale zdarza się i tak, wiadomo. 

No to nic, biorę się do opisu przedmiotów, które wpadły mi w oko. Niektóre z nich mam od dawna, niektóre już polecałam, a po długim testowaniu, typuję tu ponownie.

Polecam jeszcze, by nie kupować, jeśli nie potrzebujecie:)



1. Zaraz przyda się grubszy wełniany sweter, pod ramoneskę :) Mam podobny z lumpa, idę niebawem na łowy kolejnego. Ten stąd (klik).

2. Kolczyki miotełki, bardzo lubię takie u kogoś, a sama się w nich nie czuję, stąd (klik).

3. Takie też piękne, widziałam dużo podobnych na insta, jednak te mają na serio przystępną cenę. Stąd (klik). 

4. Buty i czapki to moja wielka słabość. Ratuję się tym, ze stare sprzedaję, nie wyrzucam - no chyba, że dziura na dziurze i wstyd dalej puszczać w obieg. Ale jak sprzedam już niechciane, to trochę na sercu lżej, że jest pragnienie na nowe, takie jak te, o tutaj. Stąd (klik).

5.  Ciepła, kaszmirowa, popatrzę tylko :) Stąd (klik). 

6. Zeszyty w jakże piękny modny wzór, ulegam panterce, zawsze! Ale tym razem też tylko popodziwiam sprzed monitora. Stąd (klik). 

7. Płaszcz idealny, prawie. Szukam takiego właśnie, ale nie z poliestru - a z wełny. A ten były idealny... Stąd ( klik). 

8. But marzenie, modny zawsze, najbardziej wtedy kiedy już podniszczony, kupować można bez wyrzutów, bo to but na zawsze. Ja mam już podobny, noszę od 6 lat i zamierzam dopóki się nie rozleci. Ten stąd (klik). 

9. Powyżej but marzenie, a tu czapka marzenie. Kaszmir 100% i ten kolor!  Nie wiem, nie wiem co z tym fantem począć. Stąd (klik). 

10.  Szlafroka nie mam i nie miałam nigdy. Ale myślę, że by się przydał co? Stąd (klik). 

11. Cudowne małe dzieła, które można podziwiać do kawki. Stąd (klik). 

12.  Lao Che, Wiedza o Społeczeństwie. Nigdy nie zawodzę się na Lao Che, zawsze świetne teksty, prawdziwe. Polecam! Ja w tę płytę wsłuchuję sie od maja!

13.  Od lutego mam te kapcie i wielbię. W wakacje było na nie za gorąco, ale wróciły do łask. Warte każdego gorsza. Stąd (klik). 

14. Lakier którym najczęściej maluję paznokcie od zeszłego roku. Ukochany kolor,  dobrze prezentuje się cały rok, a najlepiej jesienią :) Bardzo trwały, mówi to osoba, która od dwóch lat ma popsutą zmywarkę ;)
Kolor kultowy z Chanel, Rouge Noir. Stąd (klik).

15. Sexy klasyka pod gruby wełniany sweter, musi być w każdej szafie! Stąd (klik). 

16.  Poproszę siostrę, żeby napisałam tutaj na bloga posta polecającego o książkach na jesień/zimę. Mam w tym temacie do niej największe zaufanie, zresztą trudno nie zaufać komuś kto pożera 5 książek tygodniowo i jest Twoją siostrą :) Tę też mi poleciła, teraz ja polecam, choć czyta się ją przez łzy. Dowiadujemy się na przykład ile przez nas i dla nas ludzi przechodzą nasi kuzyni
dla eksperymentów i testów medycznych. Gwarantuję, że po przeczytaniu tej książki
nigdy nie sięgniecie po kosmetyki testowane na zwierzętach. Książkę szybko się czyta, napisana jest z czułością i humorem. Do tego dużo ciekawych informacji, jak te że naczelni kuzyni człowieka karmią swoje młode piersią sześć lat, to daje dużo do myślenia o początkach człowieka... Szympansy z azylu Fauna. O przetrwaniu i woli zycia. Andrew Westwoll. Wydawnictwo CZARNE (klik). 



P.s. na koniec wrzucam dowód na to, że odkurzałam bloga w wakacje... miałam wakacyjny
Musn't have... Niestety już w większości nie pamiętam skąd te produkty były...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz